Wybrzeże Amalfi kolarsko

Ucieczka od mrozów i Zwifta prosto do Włoch. Wybrzeże Amalfi zachwyca krajobrazem, ale neapolitański ruch drogowy potrafi zmrozić krew w żyłach nawet poza sezonem. Jak wygląda zimowe zgrupowanie w Salerno i czy 5 dni jazdy wystarczy, by nacieszyć się tym miejscem? Przeczytajcie podsumowanie naszego wyjazdu.

Wybrzeże Amalfi kolarsko

Tegoroczna przerwa świąteczno-sylwestrowa ułożyła się bardzo korzystnie ze względu na ilość dni wolnych, dlatego zaplanowaliśmy wyjazd rowerowy do Salerno. Wybraliśmy te miejscowość ze względu na korzystne ceny lotów i możliwość szybkiego dojazdu z lotniska w Neapolu. 


Na miejscu spędziliśmy tydzień. Pogoda w Neapolu jest chłodniejsza niż w popularnym kolarsko Calpe, niestety dzień również jest krótszy, co utrudnia planowanie dłuższych tras.  


Wybrzeże Amalfi zachwyciło nas krajoznawczo, nadmorska trasa była bardzo przyjemna do jazdy, liczne podjazdy urozmaicały trasę.


Dużym minusem natomiast jest ruch drogowy, który w okolicach Neapolu jest szalony, kierowcy są nieobliczalni a auta poobijane, co sprawia że jazda w okolicy w miastach jest dość niebezpieczna. Zdecydowanie rekomendujemy odwiedzanie tej okolicy poza sezonem. Nie wyobrażamy sobie jak sytuacja wygląda tu w wakacje. Amalfi czy Positano są popularnym miejscem turystycznym, wąskie drogi korkują się podczas przejazdu przez autokary i liczne auta. Wyprzedzające skutery czy samochody „na trzeciego” są normą. Sam wyjazd z Salerno (ok 5-10 km) potrafił zajmować 45 minut.


Mimo niskich temperatur i dość deszczowej pogody udało nam się pojeździć 5 dni i zaliczyć kilka biegów po promenadzie. Po tym okresie brakowało nam już nowych tras do planowania. 


Była to miła odskocznia od polskich mrozów i od Zwifta. Fajnie było odkryć nowe miejsce!

Basia