Zima w Polsce to dla kolarza trudny czas. Brakuje słońca, a godziny spędzone na trenażerze, mimo że budują formę, potrafią zabić radość z jazdy. Początki na Zwifcie bywają fajne – ustrukturyzowany trening, brak konieczności ubierania się. Ale magia wirtualnej rzeczywistości szybko znika.
Kiedy kurz opada, zostaje tęsknota za prawdziwą jazdą i nagrodą w postaci szybkiego zjazdu. Ratunek jest jeden: ucieczka na południe.
Dlaczego spośród wszystkich kierunków – Majorki, Cypru czy Kanarów – to właśnie hiszpańskie Calpe uważam za absolutny numer 1 na zimowe zgrupowanie? Na to pytanie odpowiedź znajdziecie poniżej.
Kiedy najlepiej lecieć na zgrupowanie?
Wielu kolarzy ucieka z Polski już w styczniu, ale z mojego doświadczenia (i trenerskiego punktu widzenia) marzec to termin idealny.
Początek zimy to świetny czas na budowanie bazy tlenowej w domu. Krótsze, intensywne jednostki na trenażerze doskonale się tu sprawdzają. Na "dużą szosę" warto poczekać właśnie do marca. Dlaczego? Bo wracając z formą z Calpe pod koniec marca, w Polsce trafiasz już na dłuższy dzień i wiosenną aurę. To najbardziej optymalne rozwiązanie, które płynnie wprowadzi Cię w sezon startowy i umożliwić kontynuację z dłuższymi jazdami po powrocie.
Dlaczego Calpe? 4 powody, dla których wracam tu co roku
Jako organizator wyjazdów i pasjonat, zjeździłem wiele miejscówek – od Włoch po Wyspy Kanaryjskie. Jednak Costa Blanca ma w sobie coś, co przyciąga jak magnes.
1. Pogoda idealna na krótki rękaw
Statystyki nie kłamią, ale ważniejsze jest doświadczenie. Średnia liczba dni deszczowych w marcu oscyluje w granicach pięciu, ale w całej mojej karierze deszczowe treningi w Calpe mógłbym policzyć na palcach jednej ręki.
Średnia temperatura to ok. 14-16°C. Brzmi mało? W pełnym słońcu odczuwalna temperatura jest znacznie wyższa, co pozwala przejeździć większość zgrupowania "na krótko" (oczywiście z kamizelką w kieszonce na zjazdy i "coffee break"). To idealne warunki – nie jest ani za zimno, ani za gorąco na mocny trening.
2. Trasy: Od płaskiego po ścianki 20%
Wiele osób boi się gór, inni ich szukają. Calpe godzi wszystkich.
- Chcesz zrobić bazę tlenową? Masz mnóstwo tras pofalowanych o średnim nachyleniu ok. 5%, gdzie nie musisz "przepalać nogi".
- Szukasz wyzwań? Czekają na Ciebie legendy. Coll de Rates, Port de Tudons (powyżej 1000 m n.p.m.) czy mordercza Cumbre del Sol lub Collao Laguar, gdzie nachylenie sięga 20%.
Niezależnie od tego, czy traktujesz wyjazd jako rozjazd, czystą kolarską przyjemność czy zadbać o życiówkę na podjeździe – tutaj masz wszystko pod ręką. Podczas tygodniowego wyjazdu z mykmyk objeżdżamy najważniejsze klasyki, ale tras starczyłoby tu nawet na miesiąc jazdy.
3. Atmosfera "World Touru"
Nie ma innego miejsca w Europie, gdzie zimą zagęszczenie kolarzy na metr kwadratowy jest tak duże. To tutaj "zimują" największe ekipy: Visma, Ineos, Lidl-Trek czy Alpecin.
Mijanie zawodowców na treningu to tutaj codzienność. Na naszych wyjazdach zdarzyło nam się pić kawę w Xalo stolik w stolik z Mathieu van der Poelem, a na trasie spotkać Michała Kwiatkowskiego oraz innych znanych kolarzy. Ta atmosfera motywuje jak nic innego. Czujesz, że jesteś w centrum kolarskiego świata.
4. Dostępność (Logistyka)
To argument czysto praktyczny. Do Alicante latamy bezpośrednio z większości dużych miast w Polsce (Kraków, Warszawa, Gdańsk). Lot trwa ok. 3h, a transfer z lotniska do Calpe to niecała godzina. Rano pakujesz rower w Polsce, a po południu kręcisz już rozjazd w Hiszpanii.
Podsumowanie: Czy warto?
Jeśli masz dość wirtualnej rzeczywistości i chcesz poczuć prawdziwy klimat kolarstwa szosowego, Calpe w marcu to najlepsza inwestycja w Twoją formę.
Chcesz dołączyć ? Organizujemy wyjazd terminie: 14-21 Marca 2026. Zapewniamy topową willę, opiekę na trasie i atmosferę, której nie znajdziesz w biurze podróży. Wyjazd od ludzi z pasji dla ludzi z pasją.